Wreszcie się doczekaliśmy. Nasz parafialny chórek dziecięcy i ministranci w terenie. Oczywiście nie mogło zabraknąć kina i dobrej zabawy... no i McDonald's
Bycie ministrantem to przede wszystkim zaszczyt. Zaszczyt i powołanie. Sam Pan Bóg wybiera tych, których pragnie mieć przy swoim ołtarzu. Oczywiście Pan Bóg posługuje się ludźmi, ale to sam kandydat dokonuje wyboru - wspierany przez swoich rodziców.
Ministrant stoi najbliżej ołtarza i służy Panu Bogu. Oprócz kapłana, nadzwyczajnych szafarzy Komunii Świętej, nikt na świecie nie może być bliżej Chrystsua Eucharystycznego i pomagać Mu w przychodzeniu do człowieka.
To zaszczyt, ale i odpowiedzialność. Ta wymaga spójengo ze służbą życia, obowiązkowości, no i wytrwłości. Wszystko dla Jezusa.
No i jest też fun - czyli nasze wspólne wyjazdy, podobne jak ten. Chcemy więcej :)
Chórek to też nie lada wyzwanie. Próby, trema, publiczne wystąpienia, nowe pieśni, emisja głosu... sporo tego. Najpiękniejsze jest jednak to, że śpiewamy Panu Bogu. Wow... niczym aniołowie w niebie.

